Czy to już depresja?
Właściwie każdy zdrowy człowiek przechodził krótsze albo dłuższe okresy smutku, chandry, czy przygnębienia. Z własnego doświadczenia wiemy dobrze, ile może być przyczyn tych stanów. Jesteśmy załamani po śmierkobiety i mężczyźni najbliższych krewnych. Przygnębiają nas kwestie i nieporozumienia w rodzinie. Bywamy smutni z powodu różnych trudności życiowych,
których nie szczędzą nam współczesne czasy. Popadamy w chandrę i melancholię, gdy odejdzie od nas ukochana osoba. Smutek wywołuje niepomyślna wiadomość, nagłe zdarzenie losowe. To tylko przykłady, właściwie każdy z nas znajdzie ich jeszcze więcej. Na ogół przedstawione stany trwają krótko (ograniczają się najwyżej do paru dni) i przemijają. W wielu wypadkach ukazują się, jako całkowicie zrozumiałe dla nas samych i naszych bliskich, reakcje psychologiczne na wymienione i niewymie- nione zdarzenia. Smutek, jako stan psychiczny, bywa wtedy uzależniony od stopnia przykrości zdarzeń, a po ich przeminięciu z reguły ustępuje samoistnie. Czasami udaje się nam zapanować nad chandrą. Wiemy, jak radzić sobie ze stanem przygnębienia, sprawiając sobie drobne radości, np spotykając się z dobrymi znajomymi, idąc do kina czy teatru, kupując sobie jakiś drobiazg, czy wybierając się na spokojny weekend.
W wielu sytuacjach to wystarcza, by nasze przygnębienie ustąpiło. Szczególnie pomocni okazują się nasi bliscy, krewni, przyjaciele. W większości wypadków nawet szukamy w tych momentach ich towarzystwa, pomocy, czy porady. Opisane nastroje, doznania, przeżycia nazywamy smutkiem, przygnębieniem, chandrą, dołkiem psychicznym. Trzeba z całą siłą zaznaczyć, że stany te nie są depresją. Wręcz jeżeli już zamiast stwierdzenia: jest mi smutno, jestem podłamany, jestem dziś przygnębiony i rozbity, mam chandrę, powiem: mam depresję, to i
których nie szczędzą nam współczesne czasy. Popadamy w chandrę i melancholię, gdy odejdzie od nas ukochana osoba. Smutek wywołuje niepomyślna wiadomość, nagłe zdarzenie losowe. To tylko przykłady, właściwie każdy z nas znajdzie ich jeszcze więcej. Na ogół przedstawione stany trwają krótko (ograniczają się najwyżej do paru dni) i przemijają. W wielu wypadkach ukazują się, jako całkowicie zrozumiałe dla nas samych i naszych bliskich, reakcje psychologiczne na wymienione i niewymie- nione zdarzenia. Smutek, jako stan psychiczny, bywa wtedy uzależniony od stopnia przykrości zdarzeń, a po ich przeminięciu z reguły ustępuje samoistnie. Czasami udaje się nam zapanować nad chandrą. Wiemy, jak radzić sobie ze stanem przygnębienia, sprawiając sobie drobne radości, np spotykając się z dobrymi znajomymi, idąc do kina czy teatru, kupując sobie jakiś drobiazg, czy wybierając się na spokojny weekend.
W wielu sytuacjach to wystarcza, by nasze przygnębienie ustąpiło. Szczególnie pomocni okazują się nasi bliscy, krewni, przyjaciele. W większości wypadków nawet szukamy w tych momentach ich towarzystwa, pomocy, czy porady. Opisane nastroje, doznania, przeżycia nazywamy smutkiem, przygnębieniem, chandrą, dołkiem psychicznym. Trzeba z całą siłą zaznaczyć, że stany te nie są depresją. Wręcz jeżeli już zamiast stwierdzenia: jest mi smutno, jestem podłamany, jestem dziś przygnębiony i rozbity, mam chandrę, powiem: mam depresję, to i
Adres www: http://187.101.203.84



